ślub wyjazdowy do stolicy - w końcu się jest rozchwytywanym światowcem;)
dzień przed ślubem w nocy dojechaliśmy do wawy i po kupieniu nowego aparatu i odwiedzeniu serwisu Canona na Żytniej, wybraliśmy się z Chmielem do cratera, gdzie po spożyciu piwa, hamburgera i kilograma pistacji pojechaliśmy do hotelu. zresztą zapraszam na
stronę cratera - Piotra Szmidta - który zajmuję się fotografią studyjną, a jego przeurocza dziewczyna jest wizażystką:)
w każdym razie impreza była tak fajna, że po nas wyszła tylko orkiestra i obsługa lokalu. nawet jak byłem gdzieś gościem na weselu to nigdy tak długo nie siedziałem i dawno się tak nie bawiłem. z tego też powodu przywieźliśmy ponad 3000 zdjęć - niestety nie mogłem dać wszystkich fajnych na bloga, bo za mało miejsca na blogu jest;)
[zdjęcie z Diorem, dziewczyną w zielonej sukience, wirującym Panem Młodym, Aldoną i Maćkiem oraz dyfuzorem zrobione przez Chmiela]

Martini przyjacielem Panny Młodej

artystyczna wizja małżeństwa

przed i po. widać różnicę?;)


Chmielu śpiewa, gra i tańczy. to się nazywa niesprawiedliwe rozdzielenie talentów.

wszystkie zdjęcia zrobione były z najnowszym dyfuzorem od
Garego Fonga.